2000 Łódzkie podziemie

Łódzkie podziemie

Łucja Lange
[2000]
Aktivist

Łódź to specyficzne miasto o tajemniczym klimacie… przepełnione marzeniami o bogactwie i sławie bardziej niż jakiekolwiek inne. Fabryki, rozsypujące się budynki mieszkalne, industrialne korzenie muzyczne, sprzyjają wizerunkowi Łodzi jako miasta underground’owego. Jesteśmy postrzegani jako miasto techno-kultury oraz tajnych działań „podziemnych”. Ale czy słusznie?

Nie ma u nas zbyt wielu edytorów (twórców pisemek rodem z czasów partyzanckich… lub szkolnych), nie są oni znani w Łodzi, a co dopiero na arenie ogólnopolskiego „kretowiska”. Potrzeba tworzenia takich pisemek bierze się z chęci przekazania informacji, które uważa się za istotne. Zine’y dają możliwość do odgrywania pewnych, często nieosiągalnych ról. Często projekty takie upadają, głównie dlatego, że sam autor czuje się dojrzalszy i nie chce już żyć złudzeniami, ale również ze względu na fakt, że twory podziemne nie mają przyszłości jako papierowe gazety… za mały nakład, za duże koszta, a trzeba jakoś żyć, no i szkoda iż to o czym się pisze jest takie „śmiertelne”…

Mamy jednak kilka periodyków różnego typu, które chciałabym pobieżnie chociaż przedstawić, nim zginą całkowicie i nikt nie będzie o nich pamiętał.  Powinny one być godnymi reprezentantami naszych klimatów. Istnieje w Łodzi pełen wachlarz rozmaitych  subkulturowych – o ile można to jeszcze tak nazwać – pisemek (zine’ów). Mamy taki „BRUTAL VOMIT” poświęcający uwagę metalowi różnych odmian, istnieje „PLUS ULTRA” pismo o muzyce industrialnej oraz innych terenach nieznanych bliżej przeciętnemu czytelnikowi, czy słuchaczowi, powstaje powoli „IN MEMORIUM” zajmujący się  black metalem, a także pisemko heavy i power metalowe, którego nazwa nie jest mi jeszcze znana. Istnieje nadal „KONSTELACJA CIENIA” (KOCIE) z kategorii tak zwanych art-zine’ów, prezentująca na równi muzykę, poezję, prozę jak i grafikę czy fotografię, kolejny periodyk to zeszyt poetycki  ”DIKE”, oraz – obracający się również w klimatach artystycznych –   „PROLOG”… Jakiś czas temu mieliśmy jeszcze przedstawicieli punkowych, ale niestety nie słychać już nic o nich. W okolicach Łodzi (w Zgierzu dokładniej) przez długi czas redagowany był „MESSERSCHMITT’GORE ZINE”, przechrzczony na „PATHOPHAGIĘ”, która jednak nie ukazała się (jak dotychczas).

Większość wyżej wymienionych pisemek, to rękodzieła – tworzone z pomocą kleju, nożyczek i odrobiny wyobraźni – ale są wśród nich i drukowane, w pełni profesjonalnie okazy, wszystko zależy przede wszystkim od ambicji i zasobności twórcy. Nakład zwykle nie jest duży, jedynie biuletyny i gazety drukowane dochodzą do 1000 egzemplarzy.  Jakość i strona merytoryczna dostosowane są do pomysłowości i inicjatywy twórcy, nie do mnie jednak należy wydawanie ocen. Wygląda to mniej lub bardziej autentycznie, no i reprezentuje jakoś nasze miasteczko.

Mam wrażenie, że gdyby szanowni twórcy zechcieli wzajemnie wspierać się chociażby w dystrybucji i pozyskiwaniu nowych czytelników – tym bardziej, że mówimy tu wyłącznie o wysyłkowym, listownym działaniu – można by mówić o czymś takim, jak łódzkie podziemie… w tej chwili raczej „każdy sobie” w zadufaniu swoim tworzy wiekopomne dzieła, których jutro nikt nie będzie pamiętał, bo niby jak pamiętać coś czego legalnie nie ma? Mam nadzieję, że to czytacie…

© LangeL. All Rights Reserved.

Komentarze są wyłączone.